Jesienią 2017 roku miałam niezwykłą przyjemność wykonać kaligrafię na ścianach siedmiu pomieszczeń Muzeum Jana Kochanowskiego w Czarnolesie. Było to jedno z tych zleceń, które zostają w pamięci na całe życie — wymagające, intensywne i zarazem ogromnie satysfakcjonujące.
Atmosfera tworzona przez pracowników muzeum była wyjątkowa, a sama praca — spełnieniem marzeń każdego kaligrafa. Towarzyszyła mi poezja Kochanowskiego, której wersy rozbrzmiewały w mojej głowie podczas wielogodzinnych dni spędzonych w ciszy muzealnych sal. Nierzadko pracowałam od rana do późnej nocy, pozostając sama w budynku, co dodawało temu doświadczeniu niepowtarzalnej intensywności i momentami dreszczyku emocji.
Było to zlecenie wymagające fizycznie — praca na drabinie, w trudnych pozycjach, przez wiele godzin dziennie — ale jednocześnie niezwykle rozwijające i dające ogromną radość. Cieszę się, że mogłam je wykonać i współtworzyć przestrzeń miejsca tak ważnego dla polskiej kultury i literatury.
fot. i wideo: Edyta Dufaj






















