10 lat warsztatów kaligrafii

10 lat warsztatów kaligrafii

Szanowni Państwo,
w 2016 roku świętuję swój „mały” jubileusz. W marcu upływa bowiem 10 lat od kiedy poprowadziłam swój pierwszy zorganizowany grupowy warsztat kaligrafii (wcześniej prowadziłam jedynie lekcje indywidualne). Czuję i niedowierzanie i ogromną dumę, że warsztat ten okazał się początkiem fascynującej dla mnie zawodowej drogi. Zajęcia odbyły się wtedy w przepięknym Dworku nad Wkrą k. Żuromina. Atmosfera tego miejsca do dziś jest we mnie bardzo żywa.
Jeszcze tego samego roku rozpoczęłam regularne warsztaty w Krakowie, na które przyjeżdżali ludzie z całej Polski, a zdarzali się nawet uczestnicy mieszkający poza granicami kraju. Jednak niełatwo było w tamtych czasach zebrać minimalną ilość uczestników, co powodowało czasami konieczność odwoływania zajęć. Zainteresowanie kaligrafią było naprawdę niewielkie, a ludzie zapisujący się na kurs często nie wiedzieli czego się spodziewać. Nie było lekko, ale lata pracy i wyrzeczeń (to nie jest tylko slogan!) zrobiły swoje. Należę do bardzo upartych, ale też konsekwentnych typów osobowości, a życie bez pasji, choćby najbardziej komfortowe, jest dla mnie niewyobrażalne, łatwo więc było mi się uprzeć i dążyć do wyznaczonego celu. Krok po kroku w żółwim tempie.
Opłaciło się!
Nie spostrzegłam się nawet kiedy umiejętność pięknego pisania zaczęła być pożądana, a może nawet…. modna (?). Dziś na warsztaty zazwyczaj brakuje miejsc, niektórzy czekają rok, albo dwa, aby dostać się na wymarzony kurs. Ja staram się robić wszystko, aby zajęcia, które prowadzę były na najwyższym, na jaki aktualnie mnie stać, poziomie.
Na przestrzeni tych 10 lat prowadziłam warsztaty w Krakowie, Katowicach, Warszawie, Dusznikach Zdroju, Lublinie, Ostródzie, Żurominie, Malborku, Elblągu, Józefowie, Jastrzębiu Zdroju, Bielinach, Chrzanowie, we Wrocławiu, przewinęłam się przez różne instytucje kultury, szkoły, akademie, galerie sztuki – to zawsze była miła i serdeczna współpraca, za którą dziś wszystkim, którzy mają w pamięci moje warsztaty, z serca DZIĘKUJĘ.
Dzięki tej pracy mogę dziś cieszyć się wydawnictwem w postaci 1 części podręcznika do kaligrafii, który przygotowałam wraz z Barbarą Bodziony – Piękną Literą. Bez wieloletniego doświadczenia w nauczaniu kaligrafii nie byłoby to możliwe.

Przy okazji tego mojego małego święta chciałabym poruszyć kilka najważniejszych zagadnień związanych z moimi warsztatami kaligrafii.

Na moich warsztatach zawsze staram się przestrzegać limitu miejsc. Maksymalna ilość uczestników na „zwyczajnych” warsztatach weekendowych to 10 osób. Zdarza się, że organizator jest zaskoczony tym limitem (a jeszcze bardziej moją nieustępliwością).
Pragnę tu wytłumaczyć, że jest to świadomie podjęta decyzja, która ukształtowała się na przestrzeni wielu lat mojego nauczania. Sposób, w jaki prowadzę warsztaty sprowokował mnie do prostej matematyki: Jeśli zajęcia trwają 4 godziny to daje nam 240 minut. 240 minut podzielone na 10 osób daje… 24 minuty na jedną osobę. W ciągu tych 24 minut (oczywiście nie jednorazowo) staram się każdemu uczestnikowi udzielić porządnej indywidualnej korekty wcześniejszego ćwiczenia. Korekta taka nie może być konstruktywna, jeśli od jednego ćwiczenia do drugiego upłynie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut. Taki system pracy okazał się najbardziej konstruktywny i zadowalający zarówno uczestników, jak i mnie samą.
Ponadto warsztaty takie trwają zazwyczaj weekend, lub tydzień (czasami w cyklu rocznym), jednak jednorazowo zajęcia trwają 4 godziny, nie więcej. To również decyzja podyktowana kondycją uczestników.

Na nadchodzący sezon 2017 / 2018 przygotowuję parę nowości warsztatowych. Zazwyczaj odpowiadam na potrzeby uczestników. Gdy pojawiają się zapytania o konkretny styl kaligraficzny, jeśli tylko leży on w zasięgu moich zainteresowań, spędzam długie miesiące nad przygotowaniem programu. Najdłużej przygotowywany przeze mnie warsztat to Kaligrafja przedwojenna. Inspiracją stały się dość liczne zapytania o to w jaki sposób nauczyć się pisać tak, jak pisał dziadek do babci w listach… A ponieważ centrum mojej kaligraficznej fascynacji leży dokładnie na przełomie XIX i XX wieku, przygotowałam ten warsztat z taką pieczołowitością, na jaką mnie było stać. 
W przyszłym sezonie można więc spodziewać się „starych” pozycji warsztatowych, tj. copperplate script, italika, spencerian script, od fraktury do calligraffiti, brushpen, parallelpen, kaligrafja przedwojenna oraz kilku nowych.
DO ZOBACZENIA NA WARSZTATACH!

Z propozycją zorganizowania warsztatów proszę pisać na adres: INFO@EWALANDOWSKA.COM